Ma w sobie gniew, który wciąż się w nim kotłuje. Próbuje odnaleźć sposób na ujście, ale wszystko czego próbuje jest niewystarczające. Ciągle ma poczucie, że to za mało. Pływanie sprawia, że częściowo odnajduje spokój, ale to tylko częściowe. Głos nie znika, wspomnienia nie blakną. Wszystko staje się jedynie przytłumione, a gdy tylko wychodzi na powierzchnię, wszystko wraca. Ze zdwojoną siłą. Wspomnienia, o których nikt nie ma pojęcia. Wydarzenia, które powinien już dawno wcisnąć głęboko, zakopać, zapomnieć. Sprawić, aby przestały go nawiedzać. Wszystko na nic.
Co ranek widzi swoją prawdziwą twarz. Zmęczone spojrzenie, udręczoną minę. Z łatwością doprowadza się do porządku. Od zawsze uczony, że nigdy nikomu nie może pokazać swoich słabości. A jednak to zrobił. Zrozpaczony zwrócił się do ojca. Wiedząc, że to było jedyne odpowiednie rozwiązanie, a jednocześnie najgorsze z możliwych. Już zawsze będzie miał ponosić ciężar podjętych decyzji.
Tylko ojciec.
Z zewnątrz może wydawać się, że traktuje go jak prawdziwego mentora. Chce kroczyć jego śladami. Chce stać się dokładnie taki, jak on. Tak naprawdę jest marionetką w jego dłoniach: bo płaci za błędy, ale to jego brudny sekret.
Zdeterminowany do bycia najlepszym, ale według własnych zasad, bo dobrze wie, że nigdy nie usłyszy szczerych słów aprobaty.
