
Gennaro Parente
Genna — urodzony 16 lutego 2004 w Neapolu — Włoch z tureckimi korzeniami — język włoski naznaczony akcentem i językiem sycylijskim — syn śpiewaczki operowej i niegdysiejszej pierwszej sopranistki Teatro Massimo, Giovanny Parente oraz powszechnie uznanego za nieznanego ojca — wychowywany na Sycylii przez ciotkę dziennikarkę, Robertę oraz babcię Felicię — IV rok na poziomie Specialization Years — ścieżka specjalizacyjna: profil artystyczno-humanistyczny — uczęszcza na zajęcia dodatkowe z eksperymentalnych technik malarskich — poza angielskim uczy się języka francuskiego i arabskiego — ulubionym przedmiotem są sztuki wizualne oraz psychologia twórczości — nie przepada za kompozycją i teorią muzyki — z początku uznany za outsidera i niechętnie zapraszany do większego grona, z czasem zyskał (nie nazbyt entuzjastyczną) akceptację społeczności — dobry student, w pierwszych latach bazujący głównie na swojej wiedzy ogólnej, co pozwoliło mu na utrzymanie dobrych ocen; aktualnie dużo chętniej przychodzący na zajęcia, zabierając głos i udzielając się w dyskusjach — z dużym szacunkiem do artystów nauczających w uczelni — członek klubu Luminis
Między zimnymi murami akademii, do której zostałeś wysłany wbrew własnym założeniom na przyszłość, odnajdujesz się marnie. Brakuje ci słońca południowych Włoch, promyków przebijających się przez liście drzewek uginających się pod ciężarem pomarańczy, gdy wyciągnięty na trawie przyjmowałeś uśmiechałeś do nieba nad sobą z wdzięcznością za dobrą pogodę. Brakuje ci białych domów ścisniętych jeden przy drugim, okrzyków w gwarze dobiegających z pobliskiego ryneczku oraz kłótni o najmniejsze bzdury między dwoma staruszkami w kawiarni, a najbardziej tej powszechnej otwartości i pasty twojej nonny.
Gubisz się między fałszywymi uśmiechami i wyuczoną uprzejmością, bo dla ciebie są one stanem nienaturalnym. Konwenanse tego świata bardzo długo próbowały wtłoczyć cię w określoną formę, ciebie i twój zbyt szeroki uśmiech, niedomyte smugi farby pozostające na policzku, przekrzywiony krawat i nieułożone włosy. Nie ugiąłeś się łatwo. Pozornie zająłeś miejsce należne ci wśród tych wszystkich córek i synów osobistości z całej Europy, ale pogodziłeś się z myślą, że nigdy nie będzie ono dla ciebie dostatecznie komfortowe.
Sprowadzanie twojego jestestwa do kariery matki drażni cię, bo poza piegami usypanymi na twoich policzkach i nosie oraz miłości do sztuki, nie łączy was wiele. Nigdy nie czuła się osobą zaangażowaną w twoje wychowanie, nie okazując zainteresowania twoim pasjom ani planom, decydując za ciebie o edukacji, aby poddać cię wreszcie koniecznej dyscyplinie, którą sama niegdyś nałożyła na siebie, żeby stanąć na deskach największych teatrów i filharmonii. Wbrew temu, że uważa cię za lekkoducha, doskonale wiesz, że nic nie przychodzi łatwo, zwłaszcza w świecie sztuki.
Zapach farb olejnych przeżarł się przez twoje ubrania. Określa cię nie nazwisko matki — tylko plamy koloru położone jedna obok drugiej, pejzaż współczesnego człowieka naszkicowany twoją ręką.
Gubisz się między fałszywymi uśmiechami i wyuczoną uprzejmością, bo dla ciebie są one stanem nienaturalnym. Konwenanse tego świata bardzo długo próbowały wtłoczyć cię w określoną formę, ciebie i twój zbyt szeroki uśmiech, niedomyte smugi farby pozostające na policzku, przekrzywiony krawat i nieułożone włosy. Nie ugiąłeś się łatwo. Pozornie zająłeś miejsce należne ci wśród tych wszystkich córek i synów osobistości z całej Europy, ale pogodziłeś się z myślą, że nigdy nie będzie ono dla ciebie dostatecznie komfortowe.
Sprowadzanie twojego jestestwa do kariery matki drażni cię, bo poza piegami usypanymi na twoich policzkach i nosie oraz miłości do sztuki, nie łączy was wiele. Nigdy nie czuła się osobą zaangażowaną w twoje wychowanie, nie okazując zainteresowania twoim pasjom ani planom, decydując za ciebie o edukacji, aby poddać cię wreszcie koniecznej dyscyplinie, którą sama niegdyś nałożyła na siebie, żeby stanąć na deskach największych teatrów i filharmonii. Wbrew temu, że uważa cię za lekkoducha, doskonale wiesz, że nic nie przychodzi łatwo, zwłaszcza w świecie sztuki.
Zapach farb olejnych przeżarł się przez twoje ubrania. Określa cię nie nazwisko matki — tylko plamy koloru położone jedna obok drugiej, pejzaż współczesnego człowieka naszkicowany twoją ręką.
W ciepłe dni przesiaduje ze szkicownikiem w ogrodach wokół akademii lub w pobliżu wieży Valeriusa. W pozostałe — najchętniej spędza czas w bibliotece i w pracowni artystycznej, oddając się swojej największej pasji, czyli malarstwu. Najczęściej korzysta z farb olejnych lub techniki kolażowej w odtwarzaniu surrealistycznych wizji. Poza sztukami wizualnymi, uwielbia słuchać muzyki (zwłaszcza alternatywnej). Czasami wtyka nos między strony książki i nie widać go przez najbliższą godzinę. Rozpoznać go łatwo po włoskich przekleństwach rzucanych między kolejnymi zdaniami, gdy jest zdenerwowany. Zawsze mierzwi loki na swojej głowie, gdy nie wie, co zrobić z dłońmi. Każdego dnia musi wypić dwie kawy, chociaż ta z Valmont jest jego zdaniem paskudna. Obawia się wyłącznie utraty swojej tożsamości.
Mimo cynizmu jaki cechuje jego stosunek do większości społeczności uczniowskiej Valmont, pewien rodzaj uroku bijący z niego przyciąga do niego — dziewczęta, ale i młodzieńców. Niezależnie, co składa się na ten typ charyzmy, pozwala czuć się przy nim swobodniej. Gennaro jest bystry, wie co mówić i jak zachowywać się, aby osiągnąć swój cel, gdy prawdziwie mu na nim zależy. Nie jest tak gruboskórny, jak chciałby w to wierzyć — jego emocje wylewają się z niego za każdym razem, gdy coś nie idzie po jego myśli. Niełatwo przychodzi mu zachowanie pokerowej twarzy. Impulsywna natura zdradza więcej niż sam chciałby ujawnić.
Zniszczył obraz starszego kolegi, który upokorzył go na oczach wszystkich, ale nigdy się do tego nie przyznał. Nie miał związku ze skandalem z 1994 roku. Mówią, że ugania się tylko za starszymi mężczyznami — widziano go podczas jednych wakacji z francuskim reżyserem, kręcąc się wokół niego całe tygodnie. Mówią, że jego ojciec musi być kimś ważnym na Bliskim Wschodzie, ale jego rodzina nigdy zaakceptowałaby naczelnej femme fatale włoskiej opery. Mówią, że jego eseje pisane po angielsku są zbyt dobrze napisane, by były jego autorstwa. Tylko kto mógłby je za niego pisać?
Zniszczył obraz starszego kolegi, który upokorzył go na oczach wszystkich, ale nigdy się do tego nie przyznał. Nie miał związku ze skandalem z 1994 roku. Mówią, że ugania się tylko za starszymi mężczyznami — widziano go podczas jednych wakacji z francuskim reżyserem, kręcąc się wokół niego całe tygodnie. Mówią, że jego ojciec musi być kimś ważnym na Bliskim Wschodzie, ale jego rodzina nigdy zaakceptowałaby naczelnej femme fatale włoskiej opery. Mówią, że jego eseje pisane po angielsku są zbyt dobrze napisane, by były jego autorstwa. Tylko kto mógłby je za niego pisać?
witam, tutaj mój loverboy from palermo written by luca guadagnino
kontakt: zasmucony.melepeta@gmail.com ; wizerunek: cristiano palmierini
kontakt: zasmucony.melepeta@gmail.com ; wizerunek: cristiano palmierini