Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ariachne Lilias. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ariachne Lilias. Pokaż wszystkie posty

2025/04/15

[K] Luca van Dalen-Moore

Luca van Dalen-Moore In a world of algorithms and aesthetics, I choose both

40% ENTP [„Dyskutant”], 60% ENFP [„Działacz”] ósmy rok maestry years na profilu naukowo-technologicznym z lekko indywidualnym planem nauczania ● miłośnik historii sztuki ● pupil grona profesorów i personelu ● debiut na New York Bridal Fashion Week w wieku 21 lat – z kolekcją inspirowaną mechaniką zegarków i renesansowymi sylwetkami ● jego suknie były wystawiane w MoMA – w ramach ekspozycji „Soft Futures: When Fabric Thinks” ● osobisty rekord: zaprojektowanie sukni ślubnej z ponad 300 ruchomymi elementami, która zmieniała kształt w trakcie ceremonii – "z marszczonego snu w geometryczną rzeźbę" ● miniaturowe roboty do haftowania własnego autorstwa, które odwzorowują ruch ręki ludzkiej – jeden z projektów zdobył nagrodę MIT Media Lab ● poważany artykuł w Science Robotics pt. „Emotional Textiles: Soft Computing Meets Soft Tulle” – który stał się viralem na Twitterze i w środowisku fashion nerds ● przeprowadzenie TED Talk zatytułowanego: „Couture Circuits: Where Code Meets Chiffon”, który miał 2,4 miliona wyświetleń w pierwszym miesiącu istnienia ● autorstwo manifestu „Transcendentalna moda cyborgiczna”, który jest cytowany na zajęciach z futurologii i filozofii postmodernizmu ● definitywny brak uznania kompromisów między pięknem a funkcjonalnością – dlatego każdy jego projekt ma zarówno tren, jak i... port ładowania USB-C ● niepowiązany ze skandalem z 94' ● skandaliczne wyścigi samochodowe na opuszczonych lotniskach

ODAUTORSKO

Niespodzianka, w której się zakochałam. W Powiązaniach cytaty z My City - G Herbo, 24kGoldn, Kane Brown i Chase Atlantic - Moonlight. Zachęcam do przejechania się myszką po obrazkach ze wspomnianej podstrony, żeby więcej się wyświetliło :D kody zostały wzięte ze starożytnej bazy AC, trochę mojego syfu i Necromancer. Zdjęcia kolekcji należą do The Atelier Couture ‘Shakespeare in Love’, Bridal Couture Collection. Świetnie się z nim bawiłam, teraz Wasza kolej!

2025/03/28

[K] Delilah Flores Sullivan

Delilah Flores Sullivan Sometimes, the greatest strength lies in gentleness

12.07.1995 ● profesor technik graficznychprowadzenie zajęć dodatkowych z tańca współczesnegoISTJ ● bękart jednego z irlandzkich rodów i ikonicznej magnatki finansowej ● uszkodzenie więzadła krzyżowego przedniego (ACL) w kolanie po gwałtownym skoku ● nigdy nie rozpoczęta kariera baletowa zaraz po ukończeniu Juilliard ● główne role w większości szkolnych przedstawień w tym Clara z Dziadka do Orzechówprzyspieszony kurs graficzny w New York Academy of Art zaraz po Juilliard ● dla grona profesorów i personelu przypomina słońce w trakcie zaćmienia ● niepowiązana w żaden sposób ze skandalem z 94' ● fryzyjski ogier Cathal ● stado kotów różnych ras w willi pełnej służby, którą kazał wybudować ojciec w miasteczku nieopodal Valmont jako prezent urodzinowy zamiast zamków w Irlandii przypisanych na rodowite, młodsze siostry (wygnanie) ● niegdyś dźwięki fortepianu tańczyły, teraz czasami po oficjalnych zajęciach w Sali Muzycznej kroczą szeptem po cieniu wspomnień ● Las Valmont rozkochał w sobie nową nimfę ● Cigarettes After Sex (i nie tylko) jako kolekcja płyt winylowych we wszystkich odcieniach zmieszanych bieli i szarości ● zamiast wędrować do Kawiarni La Petite Pause, znacznie częściej Delilah gości wybrańców u siebie z prawdziwie procentowym Irish Latte udekorowanym bitą śmietaną ● do kawy obowiązkowo Irish Butter Fudge do bólu przypominające polskie krówki, są za to bardziej kruche i lekko ziarniste; w smaku są nadzwyczaj maślane i delikatnie karmelowe ● Atelier Willi z obrazami, których nigdy nie widziano na wystawach ● większość gości willi kończy jako bohaterowie wysublimowanych aktów ● niepokojące szkicowniki pełne istot, których tak naprawdę nie ma ● dosłownie nikt nie wierzy w jej staropanieństwo

"W balecie nie chodzi o to, by pokazać kroki, ale by opowiedzieć historię."

Malarstwo w ruchu, perfekcja muzyki ucieleśnionej. Ceną za przekraczanie granic fizyczności ludzkiego ciała jest niewyobrażalny ból, który maskuje się cudownym uśmiechem... Jest to pierwsza rzecz, jakiej uczy się przed jakimikolwiek ruchami. Zdobywanie odwagi i odporności zostało dawno temu wpisane, acz nie spisane, jako oczywiste. Za wszelką cenę. Zapomnienie więc bywa najczęstszą chorobą, a konsekwencje bywają nie tylko druzgoczące, ale niezwykle często również ostateczne. Banalnie łatwo jest skreślić przyszłość w imię tej jednej roli, to znaczy oczywiście głównej roli, której zawsze wymagają rodzice płacący kolosalne sumy za edukację w elitarnej szkole. Ci sami ludzie nie mają jednak często pojęcia, cóż też takie wywieranie presji na potomka może spowodować w środowisku tak toksycznym, jak to. Zerwany później kontrakt bolał bardziej niż operacja i roczna rehabilitacja po części feralnego występu. Kurtyna po raz ostatni się przed nią pojawiła, lecz nie jako triumfatorce wśród oklasków na stojąco, ale aby zasłonić porażkę. Koszmar, nawiedzający ją zarówno w snach, jak i na jawie. Tancerze umierają dwa razy, a pierwsza śmierć Delilah odbiła się na niej bardziej dotkliwie, niż kiedykolwiek przyznałaby to na głos.

„Tworzenie grafiki to balansowanie między sztuką a funkcjonalnością.”

Lata studenckie minęły pannie Flores Sullivan jak monotonny sen, z którego obudziła się, dopiero kiedy lokaj otworzył przed nią po raz pierwszy dwuskrzydłowe wrota od rezydencji godnej księżnej. Niezliczone (choć może bardziej niepoliczone?) biennale oraz wystawy własnych prac pamiętała jak przez mgłę. Dyplomy, które z udawaną dumą trzymała przed mikrofonem i kamerami, zostały potem zaszufladkowane w prywatnych archiwach tego samego budynku, w którym miała teraz spędzić resztę zimy swojego życia.

Sztuka kwitnie tam, gdzie jest zrozumienie i wsparcie.

Obecnie Delilah niezwykle taktownie podchodzi do swoich obowiązków. Poprzez głęboki szacunek do struktury i tradycji, prowadzenie zajęć jest dla tej filigranowej, niskiej kobiety jak płynięcie zgodnie z nurtem rzeki. Genetyczny kaprys wykrzywił proces starzenia się na korzyść właścicielki, więc przypominanie jednego ze studentów i częste pomyłki stały się codziennością, na które reakcja wybornie słodkiego chichotu zaczęła przypominać uroczą pozytywkę. Mając świadomość na brak możliwości odwilżu rzeczywistości, słynna na cały Valmont Ciocia Delsgin zawsze popycha swoich podopiecznych do odkrywania nowości, wręcz nigdy niepowielania utartych już szlaków. Z wielką przykrością taka profesor przyjęłaby wiadomość, iż ktokolwiek po jej naukach mógłby posiłkować się pazernym kopiarstwem czy służalczym popełnianiem grzechów artystycznych w imię sławy lub pieniędzy. Z niektórymi z tych wspaniałych ludzi Ciocia nadal utrzymuje kontakt, często bywa na ich wystawach, żeby wspierać kolejne kroki w budowaniu artystycznych karier nie tylko swoją obecnością, ale także radami, którymi sypie nie raz jak z rękawa. Pomimo jednak emanowania ciepłem oraz pozytywną energią, którą skutecznie Delilah przenosi na swoje otoczenie, nigdy już więcej te szaro błękitne oczy nie rozjarzyły się niczym gwiazdy.

Prawdziwy przyjaciel artysty to ten, kto widzi wartość w jego dziełach, zanim zobaczy ją świat.

ODAUTORSKO

Witamy się z Delilah i rzucamy kością wątkową dla wszystkich zainteresowanych! Kolorowy cytat pochodzi z Jeziora Łabędziego. Pierwszy z cytatów w środkowym segmencie należy do jedynego w swoim rodzaju George Balanchine'a, drugi do papa LOGO; wielkiego Paula Randa. Stworzenie tej karty zajęło mi trochę więcej czasu ze względu na potrzebny dodatkowy research, ale też dużo emocji. Nie musicie mieć dla niej litości, to ja jej tutaj bardziej potrzebuje ☕︎

2025/03/25

[K] Edmund Cavendish

Edmund Cavendish Full speed is more than enough

ISTP ● syn amerykańskich Laureatów Nobla z astrofizyki ● 7 rok mastery years na profilu naukowo-technologicznym ● lider w dziedzinach genetyki i biotechnologii ● wcześniej odbyte staże i programy letnie w Max Planck Institute, Harvardzie i Oxfordzie ● dwie strategiczne aplikacje na asystenta badawczego do badań nad kopalnym DNA oraz białkami ● w pełni wykonane kursy w trybie przyspieszonym na indywidualnych planach zajęć, jak: genetyka molekularna, bioinformatyka, a także paleogenetyka ● liczne publikacje naukowe oparte na współpracy z paleontologicznymi ekspedycjami organizowanymi przez uczelnie oraz muzea ● zajęcia dodatkowe z botaniki i zielarstwa traktowane po macoszemu ● profesjonalne zdystansowanie do grona profesorów i personelu ● członek elitarnego klubu Luminis ● brak powiązania ze skandalem z 94’, również w przypadku dalszej rodziny ● zaawansowane stadium powypadkowego CRPS zmuszające do korzystania z laski wykonanej z mahoniowego drewna zakończonego jastrzębią głową ze złota ● ukrywane uzależnienie najpierw od Norco, a potem morfiny ● traktowanie Laboratoriów Chemicznych jak drugiego pokoju w Internacie (w lodówkach trzyma nonszalancko część swoich rzeczy) ● Pracownia Robotyki tak jak Planetarium odwiedzane tylko i wyłącznie w ramach zajęć ● w Stołówce siada w gronie przyjaciół przy odosobnionym stoliku ● podczas lepszych, aczkolwiek niezwykle rzadkich dni pozwala sobie na spacery, gdziekolwiek przebywają osoby, na których mu zależy ● tak częste popijanie napojami energetycznymi Soylentu i Supersonica spowodowało zapomnienie smaku większości potraw ● w wyniku przeciążenia pracą umysłową oraz nadmiarem kofeiny często występują: bezsenność, drażliwość, podniesiony poziom stresu oraz zaburzenia nastroju na tle depresyjnym, w tym niekiedy stany lękowe ● celowe ignorowanie zwrotów we własnym kierunku bez tytułu “doktor” przed Cavendish ● imieniem mogą posługiwać się tylko rodzice, a skrótem wybrańcy

Ból jest dowodem, że nadal żyję.

Ograniczona perspektywa nie tylko własnymi wadami, ale przede wszystkim dolegliwościami, nie pozwala dostrzec w takim samym świetle otoczenia. Prawdą jest, że nie przestaje się arogancko osądzać w analityczny sposób. Biada tym, którzy bezpodstawnie próbują hamować lub wręcz zatrzymywać geniusza przy ciężkiej pracy. Potrzeba kreacji i ulepszeń wypływa z niego w tak samo naturalny sposób, co wypowiadany język.

Nie wspinasz się na górę po to, by świat cię zobaczył. Wspinasz się, by zobaczyć świat.

Łatwo przychodzi zapomnieć, że pomimo wielu zachowań z kategorii mentalności czterdziestopięciolatków, nadal posiadanie otwartego umysłu rozemocjonowanego pięciolatka pozwala na niecodzienne innowacje. Nie można nazywać się w pełni normalnym człowiekiem po notorycznym budowaniu ze sprzętu laboratoryjnego ekspresu do kawy jako “pet project”, bo te zwykłe nie można nastawić na idealną temperaturę od dziewięćdziesięciu dwóch stopni Celsjusza do dziewięćdziesięciu sześciu (co w amerykańskich jednostkach to 197,6°F-204,8°F). Zjawisko takie pojawia się w wolnych miejscach po godzinach i często musi być przez autora rozmontowywane pomimo przewracania oczami oraz charakterystycznych westchnięć nad jakimiś głupimi pierwszakami (Po co oni w ogóle co rok się pojawiają, żeby kręcić mu się pod nogami w takich ilościach?). Sytuacja wygląda definitywnie inaczej, gdy nowe osoby wykazują zainteresowanie oraz pilnie uczą się nowości w niemal zbliżonym tempie. Taka współpraca w imię nowych wyzwań dla czystej zabawy to kompletnie inna sytuacja... Wtedy wiek nie gra roli, tylko wspólne flow.

Nie bój się ryzyka. Najlepsze chwile w życiu przychodzą niespodziewanie.

Tak jak Edmund w jednej chwili jest całkowicie spokojny w trakcie rozmowy, tak w drugiej kompletnie bez uprzedzenia młodzieniec potrafi wybuchnąć spontanicznym słowotokiem związanym z jakimś najnowszym pomysłem. Odczuwanie emocji, w tym oczywiście najbardziej ekscytacji, płonie w nim niczym zapałka rzucona w kałużę benzyny. Niezwykle łatwo więc poddaje się wszelkim namiętnościom, praktycznie zapominając o świecie rzeczywistym, o mijającym czasie, który przecież jest ograniczony. W utopijnej wersji codzienności doktor Cavendish mógłby poświęcać się bezgranicznie wszystkim odkryciom, całą resztę odkładając w kąt, gdyby nie fakt, że mimo wszystko bardzo ceni sobie swoje selektywnie dobrane towarzystwo.

Wielkie rzeczy nigdy nie powstały z komfortu i rutyny.

ODAUTORSKO

Witamy się z Edmundem i rzucamy kością wątkową dla wszystkich zainteresowanych! Kolorowy cytat pochodzi z Jetta - Take It Easy.

2025/03/24

[K] Leonila Cortés

Leonila Cortés When they do I'll be right behind you

pół Hiszpanka, pół Turczynka ● ENTJ ● córka inwestora, CEO, właściciela korporacji Cortés Teorías i działaczki społecznej ● dwoje wydziedziczonych starszych braci za grzechy, których nie powinni popełniać ● trzeci rok na profilu polityczno-społecznym ● dodatkowe dwa języki: niemiecki i włoskisekcja jeździeckaskoczek przez przeszkody ● zajęcia dodatkowe jak fotografia i sztuka wizualna czy debaty oksfordzkie i argumentacja logiczna nigdy nie zostały dotąd opuszczone ● Kostka Rubika dla grona profesorów i personelu ● publikacje w czasopismach akademickich ● udział w konferencjach (prezentacja referatu, organizacja panelu) ● praktyki w kancelariach prawnych, w tym Aurelius Bufete Jurídico ● Udział w Model United Nations (MUN) oraz symulacjach parlamentarnych; European Youth Parliament ● najbardziej ekonomiczne i kreatwne rezolucje, przedstawione z prawdziwym profesjonalizmem ● w Stołówce ustronny stolik dla najbliższego grona przyjaciół ● Kawiarnia La Petite Pause świadkiem wszystkich triumfów ● niezaprzeczalna miłość do churros ● Taras Widokowy stanowi pałac umysłu, gdzie nie należy jej przeszkadzaćLas Valmont to nie tylko rajdy konne czy jogging ● belgijska klacz gorącokrwista Arlequine o maści skarogniadej ● luzytańska klacz Proxima Estrella o maści siwej w hercze ● kariera sportowa zaczęta od najmłodszych lat i udekorowana miejscami na podium ● skandaliczne romanse z trenerami z Włoch i Niemiec potwierdzone niby zdjęciami z bali charytatywnych ● tango jako wyraz wachlarza namiętności, walc dla zachwytu ojca oczekującego szybkiego zamążpójścia ●podczas Opernball w Wiedniu pocałowała dziewczynę ● brak powiązania rodziny i jej samej z dawnym skandalem Valmont ● pierwsza z rodziny, która dostąpiła zaszczytu stania się tutejszą studentką

To, co dla jednych jest kresem wytrzymałości, dla innych - dopiero początkiem.

Pierwotnym celem wszystkich nauk domowych Leonili było uczynienie z niej wspaniałej ozdoby, w zasadzie klejnotu, który miał ostatecznie zwieńczyć diadem składający się z trojga rodzeństwa. To Rafaelowi i Diego poświęcano najwięcej czasu, jakby wygrali odpowiednie losy na loterii pierwszeństwa, pozwalając na dorastanie dziewczynie w ich łaskawym, wygodnym cieniu. Pomimo pozorów, które Leonila zaciekle utrzymywała i po dziś dzień utrzymuje, nie próżnowała, z łatwością z roku na rok upewniając się w wizji ich rychłego upadku, który oczywiście w końcu nastąpił. Słodka siostra żałowała więc chłopców tak, jak tego się po niej spodziewano. Delikatnie. Naiwnie. Krótko... Byle żeby potem z łatwością powrócić do codziennych lekcji. Nie było czasu na emocjonalne rozterki w systemie, w jakim bez wcześniejszego uprzedzenia, mimo wszystko Leonila została wepchnięta jako obwołana w dokumentach spadkobierczyni.

Polityka wymaga poświęcenia. Poświęcenia innych, rzecz jasna.

Kiedy modus operandi to najbardziej wyrafinowany z możliwych efekt motyla, pierwotny sprawca musi wykazywać się nie tylko nieschematyczną przebiegłością, ale przede wszystkim cierpliwością. Brak popadania w skrajne emocje w tym wieku bywa niejednokrotnie dużym wyzwaniem, a utrzymanie takiego stanu skupienia kosztuje więcej, choć nigdy nie dobija do ostatecznej ceny posiadanych informacji. Wiedza znaczy władza, ale co jeśli utrzymując tak doskonały bilans podczas ukrywania siebie jako drzewa pośród innych drzew, tak naprawdę jest się coraz głębiej we własnej pajęczynie? Ta nienaganna etykieta, profilowane uśmiechy do kamer, a nawet sam sposób chodzenia nie są w stanie uchronić przed ciężarem... Dlatego należy tworzyć idee, za którymi pójdzie większość i kierować nimi, aby przynosili zwycięstwa. W ostateczności to oni zdobywają honoraria, ale nie są w stanie niczego powiązać, próbując obejrzeć się za siebie. Dyskrecja. Jedna z największych zalet, o której tak łatwo dzisiaj zapomnieć.

Lojalność może być dobrą wiadomością, ale rzadko jest dobrą radą.

Nauczenie się radzenia sobie z samotnością to jedna z najokrutniejszych sztuk i nawet pomimo udoskonalenia tej umiejętności do perfekcji, ludzie nadal dążą do posiadania kręgu dusz. Ta bliskość jest tak samo wzmocnieniem, gdy potrzeba wsparcia, ale także tragicznym obciążeniem podczas Gry… Bez względu na to, czy przestrzega się zasad, czy się je łamie. Prawda jest taka, że Leonila codziennie ryzykuje bardzo dużo, wystawiając się na popis luksusu siadania w najbliższym gronie, niby beztroskich burz mózgów na tematy naukowe, podawania dłoni dalszym znajomym. Do pewnego dnia udawało jej się skutecznie wodzić za nos najbystrzejszych obserwatorów, ale ten błogosławiony czas już bezlitośnie minął. Z tej też przyczyny stała się znacznie ostrożniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Pilniejsze kodowanie szyfrów, szybsze zdobywanie informacji poprzez udoskonalanie sposobów działania... Doprowadziło ją do najcięższych przeciwników, których już nie da się tak łatwo wyeliminować. Dziewczna powinna żałować rozpoczęcia Gry. Powinna? Podczas oglądania się w lustrze zamiast widzieć dawne, moralne zniesmaczenie swoim postępowaniem, które upoważnia do posiadania duszy, Leonila widzi coś skrajnie odmiennego. Bestia uśmiecha się i jest głodna.

Ci, którzy chcą wchodzić na najwyższe drzewa, muszą pogodzić się z tego konsekwencją: że taka wspinaczka odsłoni ich najbardziej wrażliwe miejsca.

ODAUTORSKO

Witamy się z Leonilą i rzucamy kością wątkową dla wszystkich zainteresowanych! Cytaty w beżowym segmencie pochodzą z książki House of Cards. Bezwzględna gra o władzę, a kolorowy napis to cytat z Lorde - Everybody Wants to Rule the World.

2025/03/01

[DODATEK] Historia

Couture, Kod i Kokieteria: Jak młody projektant z USA stworzył modowy mit przyszłości

Autor: [VOGUE Contributor]

Na jego pierwszym pokazie nie było celebrytów. Nie było też budżetu. Były za to trzy metry brokatu, poskręcany przewód od ładowarki i... spojrzenie, które miało zmienić jego życie.

Projektant mody z robotyką

Poznajcie Luca van Dalen-Moore’a – amerykańsko-holenderskiego projektanta mody couture i zarazem studenta ósmego roku robotyki, który właśnie zadebiutował na alternatywnym tygodniu mody w Los Angeles z kolekcją zatytułowaną „Heartware”. Suknie, które oddychają. Treny, które się adaptują. I jedno zauroczenie, które ponoć przyszywało się do projektu tak mocno, jak tiul do gorsetu.

„Moda to kod miłości. Ja go tylko kompiluję.” – Luca van Dalen-Moore

Van Dalen-Moore to twarz nowego pokolenia projektantów: utalentowanych, zbuntowanych i absolutnie nieprzewidywalnych. Jego matka – kuratorka sztuki w Nowym Jorku. Ojciec – holenderski specjalista od scenografii operowej. On sam od dzieciństwa dzielił czas między konstrukcje z LEGO a ręczne haftowanie kwiatów na starych obrusach.

Kolekcja Heartware

Studencki skandal haute couture

Zanim jego projekty trafiły na okładki niezależnych magazynów, Lu (jak mówią na niego znajomi) skrzyknął kilka koleżanek z wydziału inżynierii, by zaprezentowały jego suknie na prowizorycznym pokazie w garażu kampusu. Pokaz miał być kameralny. Skończyło się na 300 osobach, TikToku z 3 milionami wyświetleń i jednym sercu złamanym bardziej niż koronka na plecach modelki nr 3.

Modelka z projektu Luca na pokazie w kampusie:

– Wszystko robił sam. Rysował projekty, szył w labie robotycznym i przynosił gorące czekolady dziewczynom z grupy pokazowej. – zdradza jedna z uczestniczek.

– Była… inspiracją. Czasem najbardziej zaawansowaną technologią jest emocja. – Luca mówi z uśmiechem.

[DODATEK] Powiązania

she thought she was untouchable.
she was wrong.
REZERWACJA has always had one purpose: To do the real work of keeping the world dangerous. I thought you had the stomach for it. Looks like I was wrong.
NC
she thought she was perfect.
she was right.
Octavia has always had one purpose: To do the real work of keeping the world safe. You're falling in and out through a sunset. And I just wanna know if you're in love yet.
NC
he thought he was the best.
he was wrong.
REZERWACJA has always had one purpose: To race with me. Take me back to the city that I call my city. Where everybody knows my name.
NC

[DODATEK] Charakter FAJNIE JEST, SIEDZIMY

Luca
Fajnie jest, siedzimy.
Cykliczne rytuały miały swój urok. Miasteczko tonęło we mgle na horyzoncie, a opuszczone skrzyżowanie straszyło migającymi światłami na rdzewiejących już słupach. Samotna stacja benzynowa stała nieopodal zjazdu na autostradę, który po cichu wołał, obiecując daleką podróż. Neony przypominały tymczasem o kawie z hot-dogiem w zbliżonej cenie po obniżce jako zestaw dla dwojga. Za budynkiem stacji już rozpościerały się korony drzew; Wiadomo Czyjego Lasu. Niewyczuwalne szarpnięcie smyczy za niewidzialną obrożę można było odczuć jako upływający czas cotygodniowej przepustki. Wielu normalnych ludzi wolało tankować samochody o przyzwoitych godzinach, zamiast przebudzać pracownika stacji z odpłatnego letargu kręconego na żywo. Zestaw kamer przypominał mu trochę Big Brother. Gdy jest się świadomym łatwości, z jaką nagrywany materiał może zostać przejęty przez kogoś z zewnątrz, w mgnieniu oka zaczyna się mieć uczulenie na sprzęt w przestrzeni publicznej... Wiedza to też przekleństwo, jakie trzeba nieść na swoich barkach. Codziennie. Bez wyjątku. Pytanie go jednak o to, co tam tak naprawdę robił o tej chorej trzeciej nad ranem, często mijało się z celem. Kawa smakowała inaczej, choć Luca od zawsze wolał delektować się swoją herbatą, jaką wtedy parzył trochę na siłę w tym papierowym kubku z logo stacji. Sylwetka fizycznej zjawy krążyła więc uparcie po asfalcie na deskorolkach; zarówno tej długiej (Longboard), jak i krótkiej (Cruiser), w zależności od kaprysu. Niby van Dalen — Moore szukał weny, ale zdezelowane szkicowniki i notatniki leżały dalej nietknięte na fotelu pasażera razem z innymi fantami, w tym ostatnimi wydaniami Vouge’a czy też czasopismami naukowymi. Jeden z kasjerów nieudolnie próbował kilka razy go przepędzić z odlanej, podwyższonej rampy dla dostawczaków, po której skakał sobie w najlepsze, jakby tak naprawdę wcale nie był studentem legendarnej uczelni, tylko tutejszym grafficiarzem od siedmiu boleści. Jeden z budynków miasteczka miał już na fasadzie dzieło w stylu Banksy’ego ze szczurem w poliestrze, który kichał na dzisiejszy konsumpcjonizm. Słabo mu wychodziło udawanie książątka po tym, jak nauczył się surfować na Hawajach, a potem bić się pod barami jak zwykły ulicznik. Z zarostem wyglądał na starszego szaleńca o zabieganym wzroku, szukającym czy udało mu się rozbawić wszystkich zebranych kolejnym żartem wyjętym z rękawa. Spokojnie, miał ich jeszcze mnóstwo w zapasie. Zasadniczo nikt nigdy jednak tak się nie pławił we wschodach słońca, podczas których lubił tańczyć do muzyki z radia przy otwartych drzwiach odnowionego burgundowego mustanga GT z 66’, jakiego dach można było ściągać w dół.